Studium Szaleństwa

na granicy potępienia

Zmiany, zmiany, zmiany

Posted by samaelszafran under Przynudzanie

Ho, drugi wpis w ciągu półtora godziny! Oby tak dalej :D

Dobra, zrobiłem kilka zmian na blogu. Po pierwsze, w oczy zapewnie już się wam rzuciły gwiazdki we wpisach i pod komentarzami. Prosty system oceniania, gwiazdki nie mają większego wpływu na nic – da się je jakoś posortować na wyszukiwarce, no i są dla mnie świetną informacją o tym czy dobrze idzie mi pisanie postów ;)

Po drugie (czego może niektórzy nie zauważyli), bawiłem się ostatnio tworzeniem własnego motywu do wordpressa – efekty możecie zobaczyć po prawej stronie, tuż nad kategoriami. Pojawiło się tam niewielkie menu dzięki któremu można wybrać sobie z jakiego motywu chcemy korzystać :)

Pozdrawiam,

S.

Rozwój umysłu, zastój woli.

Posted by samaelszafran under Przemyślenia

Z ławicy wyrwała się jedna ryba. Popłynęła prosto, przed siebie, machając intensywnie płetwą ogonową. Nie wiadomo co myślała, po prostu rwała naprzód, tak mocno, tak szybko, że nie zaważyła gdy dopłynęła do brzegu. Była tak skupiona, że nie poczuła gdy wyskoczyła z wody i uderzyła z plasknięciem o mokry piasek.

Ruszyła dalej.

Wciąż z pośpiechem przebierała odnóżami, gubiąc po drodze kilka łusek. Czuła, jak słońce przyjemnie opalało jej grzbiet. Gnała przed siebie, już zupełnie sucha, przedzierając się przez liście i krzaki stojące jej na drodze.

Stanęła na dwie nogi. Zrozumiała, że ta pozycja będzie najwygodniejsza do biegu. Rękoma, już z chwytnymi kciukami odgarniała gałęzie i małę gałązki, muskające niemiłosiernie jej policzki. Podrapała się po owłosionym podbrzuszu, przyspieszyła bieg.

Przebiegła przez groble, by wbiec przez żelazną bramę do miasta. Szare kamienie pod jej butami zamieniły się w bruk, by potem przerodzić się w asfalt. Koszulka na ciele ryby była już cała mokra od potu. Mało nie potrącił jej samochód, a mimo to kontynuowała swój bieg. W końcu dobiegła. Stalowe drzwi z syknięciem ujawniły swoje wnętrze, zasysając trochę powietrza do środka. Ryba wskoczyła do środka, spod siwej brody dało się dostrzec niewielki uśmiech.

Silniki zapłonęły, ryba pomachała z kabiny pilota. Odrzutowiec odleciał.

Wszystko się zmienia, ewoluuje. Wydaje się, że nas to nie dotyczy. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego w jak wielkim błedzie jesteśmy.

Rozwija się dosłownie wszystko. Technologia, kultura, samochody, moda, paczka czipsów, wzór pisuarów, styl pisania, język, polityka, lizaki, patyczki do uszu, papier toaletowy. Rozwija się wszystko dookoła, a wszystko dookoła w mniej lub bardziej pośredni sposób dotyczy nas, a my ingerujemy w rozwój wszystkiego dookoła.

Są to rzeczy o których nie myślimy. Puszczamy je mimochodem, nie zwracając na nie uwagi. Ja nie. Ostatnio zrozumiałem jak wielki wpływ mamy na rozwój wydarzeń, zarówno tych ważnych, dotyczących całego świata i otoczenia, oraz tych mniejszych, nie wydostających się poza ściany naszego umysłu.

Jedna mała decyzja zmienia wizję całego świata. Nieodpowiednia może kompletnie spierdolić nam dzień, tydzień, rok, a nawet życie, zaś odpowiedi wybór może być bramą do uśmiechu, szczęścia, bezpieczeństwa. Należy o tym pamiętać, rozwijając swój umysł kierunkujemy nasze dalsze losy, uwarunkowując je naszymi przemyśleniami i opiniami. Pamiętajmy o tym, w miare rozwoju naszego umysłu.

W miarę rozwoju swojego umysłu stwierdzam, że póki co nie żałuje swoich decyzji. Jednak czy będą one bramą do uśmiechu, szczęścia, bezpieczeństwa – zobaczymy :)

No tak… To znowu ja.

Posted by samaelszafran under Przynudzanie

Tak, to znowu Ja. Jakież to było przewidywalne.

No dobra, właściwie to pierwszy raz. W końcu jest to pierwszy wpis na tym blogu. Od czegoś w końcu trzeba zacząć, a pech chciał, że akurat dzisiaj jest dzień kiedy mam kompletny zastój mózgowy i kompletnego lenia, a więc zadręcze was kolejnym, nudnym pierwszopostowcem.

No to po co mi ten blog? Przecież mam już trochę tego syfu, tylko niepotrzebnie śmiecę serwer. Właściwie to sam się nad tym zastanawiam… Ale cóż. Naszło mnie na założenie bloga, to go trochę poprowadzę, pomimo że kilka osób mnie opieprzyło za zakładanie kolejnego bloga (szczególnie jedna Pani, której należą się pozdrowienia ;) )

Cóż, kto mnie zna, wie o czym będzie ten blog. A kto mnie nie zna, już tłumacze… Napewno nie będzie to kolejny blogowiec nastolatka żalącego się na dziewczyny, na to że świat go nie rozumie, na wszystko na co tylko może. Nie będzie to też pokeblog (o zgrozo!),  na którym będe kaleczył naszą piękną polszczyznę zamianą polskich spółgłosek na angielskie. Będe tu sobię zrzędził na wyżej wymienione przykłady, na inne blogi, na microsoft, na nk, na dzieci neostrady, na wszystko na co danego dnia przyjdzie mi ochota ponarzekać. Będe wytykać im błędy, poniżał, mądrował na ich tematy, a wszystko to po to, by zostać kompletnie opierdolonym w komentarzach za to, że mądruje a nic nie wiem sam. I dobrze. Od czegoś w końcu są blogi ;)

No dobra. To ja się już dłużej nie rozpisuje. Pewnie i tak nikt nie doczytał do końca… A jeśli przeczytał, to gratuluje. Zmarnowałeś właśnie 3 minuty swojego życia.

Subscribe to Studium Szaleństwa