Studium Szaleństwa

na granicy potępienia

Z serii kolejnych moich przynudzań, połączonych z przemyślaniem (tak, tak, znowu będe pierdolił trzy po trzy para piętnaście), dzisiejszego wieczora (nocy?) naszło mnie na baaaaardzo ogólną myśl.

To, co tu napisze wszyscy mogą interpretować tak samo i każdy z osobna inaczej.

Posiadanie… Ile razy zastanawiasz się, budząc się rano, jakim jesteś szczęściarzem mogąc spać w ciepłej pościeli, mogąc zejść do kuchni w ciepłych kapciach, wypić gorącą kawę i schrupać smacznego tosta? Przecież to taka normalna czynność, każdy robi to co rana. Jak myślisz, ile osób mogłoby ustawić się w kolejce za oknem, w podartych spodniach, bez butów, chuchających na dłonie u których wpierdala paznokcie, bo nie mają pieniędzy na porządny posiłek?

Gdy kupujesz sobie kolejną bluzkę, kolejne buciki, kolejną parę kolczyków, torebkę, buty… Masz w koszyku tyle materiału, ponosisz sezon i wyrzucisz. Znajomy motyw, prawda? Robi tak większość osób – nie tylko kobiet. Mężczyźni przecież też co jakiś czas muszą kupić ubranie, mchem nie porastamy niestety… A kto kupując kolejną parę spodni pomyślał ile osób patrzy na nas, nie tyle z zazdrością, co zastanawiając się ile z takiego materiału mógłby zrobić sobie kołdry, którą mógłby się ogrzać w nocy?

A gdy idziemy przez park, bawiąc się z naszymi pociechami, trzymając jedną ręką malutką dłoń dziecka a drugą dłoń ukochanej kobiety, znudzeni faktem że musimy spędzać kolejne nudne popołudnie z osobami które i tak widzimy na codzień, kto z nas pomyślał kiedykolwiek ile osób patrzy na nas ze łzami w oczach, marząc choć przez chwilę zaznać chociaż odrobiny szczęścia, którego my mamy aż nadmiar?

Tak, wiem, pierdolę. Pierdolę kotka za pomocą młotka. Bo komuś zazdroszczę? Bo żal mi dupę ściska jak na coś patrzę i chcę teraz na wszystkich się wyżyć?

Nie. Ja nie jestem nieszczęśliwy. Ja mogę obudzić się w ciepłej pościeli, ja mogę zejść do kuchni w ciepłych kapciach, ja mogę schrupać na śniadanie pysznego tosta. Ja mam taką możliwość i ją doceniam.

A wy?

Doceniacie taką możliwość?

Rozwój umysłu, zastój woli.

Posted by samaelszafran under Przemyślenia

Z ławicy wyrwała się jedna ryba. Popłynęła prosto, przed siebie, machając intensywnie płetwą ogonową. Nie wiadomo co myślała, po prostu rwała naprzód, tak mocno, tak szybko, że nie zaważyła gdy dopłynęła do brzegu. Była tak skupiona, że nie poczuła gdy wyskoczyła z wody i uderzyła z plasknięciem o mokry piasek.

Ruszyła dalej.

Wciąż z pośpiechem przebierała odnóżami, gubiąc po drodze kilka łusek. Czuła, jak słońce przyjemnie opalało jej grzbiet. Gnała przed siebie, już zupełnie sucha, przedzierając się przez liście i krzaki stojące jej na drodze.

Stanęła na dwie nogi. Zrozumiała, że ta pozycja będzie najwygodniejsza do biegu. Rękoma, już z chwytnymi kciukami odgarniała gałęzie i małę gałązki, muskające niemiłosiernie jej policzki. Podrapała się po owłosionym podbrzuszu, przyspieszyła bieg.

Przebiegła przez groble, by wbiec przez żelazną bramę do miasta. Szare kamienie pod jej butami zamieniły się w bruk, by potem przerodzić się w asfalt. Koszulka na ciele ryby była już cała mokra od potu. Mało nie potrącił jej samochód, a mimo to kontynuowała swój bieg. W końcu dobiegła. Stalowe drzwi z syknięciem ujawniły swoje wnętrze, zasysając trochę powietrza do środka. Ryba wskoczyła do środka, spod siwej brody dało się dostrzec niewielki uśmiech.

Silniki zapłonęły, ryba pomachała z kabiny pilota. Odrzutowiec odleciał.

Wszystko się zmienia, ewoluuje. Wydaje się, że nas to nie dotyczy. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego w jak wielkim błedzie jesteśmy.

Rozwija się dosłownie wszystko. Technologia, kultura, samochody, moda, paczka czipsów, wzór pisuarów, styl pisania, język, polityka, lizaki, patyczki do uszu, papier toaletowy. Rozwija się wszystko dookoła, a wszystko dookoła w mniej lub bardziej pośredni sposób dotyczy nas, a my ingerujemy w rozwój wszystkiego dookoła.

Są to rzeczy o których nie myślimy. Puszczamy je mimochodem, nie zwracając na nie uwagi. Ja nie. Ostatnio zrozumiałem jak wielki wpływ mamy na rozwój wydarzeń, zarówno tych ważnych, dotyczących całego świata i otoczenia, oraz tych mniejszych, nie wydostających się poza ściany naszego umysłu.

Jedna mała decyzja zmienia wizję całego świata. Nieodpowiednia może kompletnie spierdolić nam dzień, tydzień, rok, a nawet życie, zaś odpowiedi wybór może być bramą do uśmiechu, szczęścia, bezpieczeństwa. Należy o tym pamiętać, rozwijając swój umysł kierunkujemy nasze dalsze losy, uwarunkowując je naszymi przemyśleniami i opiniami. Pamiętajmy o tym, w miare rozwoju naszego umysłu.

W miarę rozwoju swojego umysłu stwierdzam, że póki co nie żałuje swoich decyzji. Jednak czy będą one bramą do uśmiechu, szczęścia, bezpieczeństwa – zobaczymy :)

Subscribe to Studium Szaleństwa