Zaprzeczając własnym wadom, czyli chory o własnej chorobie.
Tak. Żeby dowiedzieć się czegoś o mnie, nie wystarczy przeczytać kilka linijek, które zresztą sam napiszę. Ale jeśli ktoś jednak bardzo chce, to proszę, oto co mogę powiedzieć o sobie. Nie będę rozpisywać się o swoich przyjaciołach, swojej rodzinie, dziewczynie, psie, czy domu. To mój azyl, moje miejsce, którego nie mam zamiaru publikować w jakikolwiek sposób. Owszem, czasem dodam zdjęcie z moim kochaniem, ale nic ponadto, co zobaczyłbyś (lub zobaczyłabyś) na ulicy. Jednakże, jeśli miałbym opisać siebie… Ciężkie zadanie. No ale spróbuję.
Wielu mówi, że jestem wariatem. Inni uważają mnie za kretyna, idiotę, dziwaka, świra, psychopatę. Wszyscy mają rację, tak samo jak i się mylą. Uważam, że każdy ma w sobie coś z mordercy, jak też i coś z pacyfisty. „Jestem człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce” – gniew, nienawiść, wstręt, jak też i miłość, wzruszenie, duma, to jak najbardziej ludzkie uczucia których nie boję się okazywać. Jestem dumny z tego, że jestem człowiekiem i jeśli mogę, okazuję to na każdym kroku.
Mój stosunek do reszty świata jest nieco uszkodzony. Cóż, może dlatego, że ciągle spotykam ludzi, których wolałbym by nie było na tym świecie. Pokemony, kserówki, emo (mam tu na myśli zmyślone powody by być smutnym). Do tego ostatniego zresztą mam specyficzne podejście. Emo, a człowiek emocjonalny to dwa zupełnie inne tematy. „Emo tnie się, bo udaje że musi, zaś człowiek emocjonalny nie tnie się, bo udaje że nie musi” (jeden z moich lepszych cytatów). Cóż, gdy widzę ludzi, którzy naśladują innych, nie zachowując przy tym nic z własnej osobowości, mam ochotę pozbyć się ich. Jedynie zachowanie pewnego stopnia kultury hamuje mnie przed powiedzeniem im tego w twarz (choć czasem jednak wymsknie mi się o kilka epitetów za dużo). Są jednak na tym świecie osoby, które pamiętają, że dostali dar własnej osobowości i korzystają z niego ile dusza zapragnie – takie osobistości lubię, doceniam i nie boje nazwać się ich moimi przyjaciółmi.
Kobiety. Tak, tego wątku nie mógłbym nie poruszyć. Niestety, muszę zniweczyć marzenia niektórych chłopców – jestem hetero. Przykro mi, musicie szukać gdzie indziej. Przeciwnie do opinii środowiska w którym mam przyjemność przebywać, nie traktuje kobiet jak przedmioty. Niektórzy traktują płeć piękną jak, wybaczcie Panie za stwierdzenie, „układ biologiczny podtrzymujący przy życiu pochwę”. Ja traktuje kobietę jak człowieka, w dodatku wyjątkowego. Doceniam w nich wdzięk i urodę, ale tylko jeśli idzie w parze z ogólnie przyjętą normą inteligencji i własnej osobowości. Nie twierdze jednak że jestem kobieciarzem. Jeśli jest jedna, którą kocham i z którą jestem, to trzymam się niej. Nie daję jej powodów by myślała że flirtuje na lewo i na prawo, co jednak nie znaczy że jestem no-lifem i nie potrafię wygłupiać się z płcią przeciwną..
Internet i jego społeczności. NK, fotka, photoblog, digart… Doceniam pomysł, nawet czasem wykonanie. Jedyną wadą takich serwisów są użytkownicy. Drażni mnie nagminne łamanie regulaminu, zachowania ‘pokemoniastyczne’, kseroblogi, abuserzy i tym podobne. Jeśli czytam ’skomciuj mi fotoblogaska’ – zignoruje to i nigdy już nie będę traktować takiej osoby poważnie. Sam posiadam konto na większości tego typu serwisów, posiadam własne strony, galerie, jestem moderatorem na kilku mniej znanych (choć nadal trzymających się w granicy 60tys odwiedzin dziennie) serwisach i naprawdę nie znoszę gdy ktoś zachowuje się jak wielki haker, nie umiejąc nawet zdefiniować słowa exploit, lub bawiącego się w DoSy pingiem z domowego komputera.
Interesuje się rzecz jasna fotografią i informatyką. Od dziecka lubiłem bawić się komputerem, co jednak nie oznaczało że siedziałem po kilka godzin dziennie by przejść ulubioną grę. Owszem, gierzyłem, jak pewnie każdy kto to czyta. Ale przestałem (choć czasem odpalę sobię jakąś grę na odstresowanie). Od dziecka miałem też ciągotki do plastyki – lubiłem malować, rysować, rzeźby nigdy nie próbowałem. Cóż, ciągotki nadal pozostały. Czasem doznaje weny i zamykam się w pokoju (lub zasiadam na werandzie) z kartką i ołówkiem, lub akwarelami i znikam do swojego świata na parę godzin. Fotografią interesuję się jednak bardziej. Podoba mi się uwiecznianie chwil, które są dla mnie ważne. Czego nie lubie, to robienie zdjęć pod publikę. Kilka osób zarzuciło mi już takie coś, ale cóż… Widocznie mamy podobne gusta. Czasem zrobie kolorowe zdjęcie zachodu, który mi się spodobał, a czasem nieznanego kształtu, którym jest element architektury sfotografowany pod odpowiednim kątem.
No cóż, to chyba wszystko czym się chciałbym podzielić zresztą świata. Jednak jest z tym podobnie jak z moją dziewczyną – nie dowiesz się stąd nic ponadto, co zobaczył byś w szkole, na ulicy czy w klubie. Jeśli znasz mnie, wiesz że to co tu napisałem nie jest nawet jedną dziesiątą mnie. Wciąż uważam, że nie można opisać samego siebie, a już szczególnie w internecie…

Zapomniałeś dodać paru epitetów o sobie ;]
Zostaw komentarz