Studium Szaleństwa

na granicy potępienia

Archive for Czerwiec, 2009

Z serii kolejnych moich przynudzań, połączonych z przemyślaniem (tak, tak, znowu będe pierdolił trzy po trzy para piętnaście), dzisiejszego wieczora (nocy?) naszło mnie na baaaaardzo ogólną myśl.

To, co tu napisze wszyscy mogą interpretować tak samo i każdy z osobna inaczej.

Posiadanie… Ile razy zastanawiasz się, budząc się rano, jakim jesteś szczęściarzem mogąc spać w ciepłej pościeli, mogąc zejść do kuchni w ciepłych kapciach, wypić gorącą kawę i schrupać smacznego tosta? Przecież to taka normalna czynność, każdy robi to co rana. Jak myślisz, ile osób mogłoby ustawić się w kolejce za oknem, w podartych spodniach, bez butów, chuchających na dłonie u których wpierdala paznokcie, bo nie mają pieniędzy na porządny posiłek?

Gdy kupujesz sobie kolejną bluzkę, kolejne buciki, kolejną parę kolczyków, torebkę, buty… Masz w koszyku tyle materiału, ponosisz sezon i wyrzucisz. Znajomy motyw, prawda? Robi tak większość osób – nie tylko kobiet. Mężczyźni przecież też co jakiś czas muszą kupić ubranie, mchem nie porastamy niestety… A kto kupując kolejną parę spodni pomyślał ile osób patrzy na nas, nie tyle z zazdrością, co zastanawiając się ile z takiego materiału mógłby zrobić sobie kołdry, którą mógłby się ogrzać w nocy?

A gdy idziemy przez park, bawiąc się z naszymi pociechami, trzymając jedną ręką malutką dłoń dziecka a drugą dłoń ukochanej kobiety, znudzeni faktem że musimy spędzać kolejne nudne popołudnie z osobami które i tak widzimy na codzień, kto z nas pomyślał kiedykolwiek ile osób patrzy na nas ze łzami w oczach, marząc choć przez chwilę zaznać chociaż odrobiny szczęścia, którego my mamy aż nadmiar?

Tak, wiem, pierdolę. Pierdolę kotka za pomocą młotka. Bo komuś zazdroszczę? Bo żal mi dupę ściska jak na coś patrzę i chcę teraz na wszystkich się wyżyć?

Nie. Ja nie jestem nieszczęśliwy. Ja mogę obudzić się w ciepłej pościeli, ja mogę zejść do kuchni w ciepłych kapciach, ja mogę schrupać na śniadanie pysznego tosta. Ja mam taką możliwość i ją doceniam.

A wy?

Doceniacie taką możliwość?

UnrealIRCd 3.2 – kanaly a unicode.

Posted by samaelszafran under IRC, Linux/Unix

To dzisiaj na moim blogu osoby niezainteresowane tematyką informatyczną się ponudzą.

Dzisiaj, drogie dzieci (tjaaa…) opowiem wam o zjawisku kanałów zawierających znaki unicode w swoich nazwach. Ale o co chodzi?

‘Znaczki’ o które mi chodzi to różne specjalne znaki, typu:  €, ث, ©, ñ, á. Oczywiście na serwerach opartych o unreala można dołączyć na kanały zawierające takie znaki w nazwach, nawet je rejestrować w serwisach. Nie powinno tak być.

Dlaczego?

Kodowanie. Każdy może mieć inne kodowanie, przez co nie wszystkie znaki wyświetlane są poprawnie. Przykładowo:

użytkownik dołączył do kanału #€, jego zestaw znaków to unicode UTF-8. Ja, korzystając z ISO-8859-2 widzę to jako #EUR. Próbując dołączyć do tego kanału, dołączam na #EUR, nie na #€.

Nawet jeśli mam UTF-8, ktoś może użyć innego kodowania, przez co nie będe w stanie prawidłowo dołączyć na ten kanał.

Zakładając że tworzy się tam jakiś ddosnet, dochodzi do łamania prawa, lub łamania regulaminu sieci, nie jestem w stanie jako administrator tego sprawdzić (no bo jak mogę kontrolować kanał nie mogąc do niego dołączyć?).

Read the rest of this entry »

Ogromna błyskawica z hukiem rozcięła czerwone niebo. Taką czerwień w nocy można zobaczyć tylko w wymiarze otchłani. Wiedział to, chociaż nigdy tam nie był. I nie zamierzał się tam wybierać. Zresztą, w tej chwili nawet nie myślał o wybieraniu się gdziekolwiek. Teraz miał inne zmartwienia.

Ruszył przed siebie, obierając jedyną dostępną ścieżkę. Dookoła był tylko ogień, pod nim spalona ziemia, nad nim krwistoczerwone niebo, a przed nim dom, mała rybacka chatka, lekko już nadpalona. Ruszył więc, z każdym krokiem czując jak robi się coraz cieplej. Był brudny, spragniony, zmęczony, a mimo to coś ciągnęło go do tej chatki, chociaż nie wiedział co.

Doszedł.

Nacisnął delikatnie na klamkę, nie ustąpiła. Jeszcze raz nacisnął klamkę, pchnął drzwi. Bez skutku. Słyszał, że ktoś jest w środku, jedna osoba. Nie była świadoma zniszczenia, które otoczyło mały domek, nie wiedziała, że tylko czeka by zdławić ją w sobie, by ją zrównać z ziemią. Nie była świadoma, a Sandrir chciał ją ostrzec. Nie mógł. Drzwi były zamknięte.

Odsunął się, kopnął w drzwi – nic. To bez sensu, pomyślał. Wiedział, że tych drzwi i tak nie sforsuje. Odsunął się jeszcze dalej, rozejrzał się. Dostrzegł małe okienko, tuż przy drzwiach. Podszedł do niego, zajrzał do środka. Jedyne co widział to swoje własne odbicie, na tle czerwonego nieba i migoczących płomieni. Kolejna błyskawica, o wiele potężniejsza niż poprzednia, na moment oświetliła wnętrze chaty. Na chwilę, ale ta wystarczyła by cesarski zobaczył, że w środku była kobieta. Oparł dłonie o szybę, przywarł do nich głową. Słabo, ale jednak, był już w stanie zobaczyć co dzieje się w środku.

Read the rest of this entry »

Subscribe to Studium Szaleństwa